Zielono mi na pustyni

Jest w Dubaju takie miejsce, gdzie zieleni jest więcej niż piasku. Zieleni intensywnej, gęstej, niemal dzikiej. Niemal, bo jak wszystko, co nie jest pustynnym sukulentem, zieleń ta została zaprojektowana, posadzona, nawożona i podlewana. Jej wizualna dzikość idzie w parze z nazwą tego miejsca – Al Barari to po arabsku dzicz (taka jak w tropikalnej dżungli, nie na warszawskich ulicach 11. listopada).

Al Barari to bardzo ekskluzywne osiedle mieszkalne, w ramach którego mieści się też serwująca organiczne (oraz bezglutenowe) posiłki restauracja The Farm.

Do tej pory Farma była dla mnie, dubajskiego szaraczka, jedyną możliwością wglądu we wnętrze osiedla, w którym koszt domu zaczyna się od 30 milionów złotówek.

Niedawno przez cały jeden dzień miałam możliwość korzystania z takiej willi i przylegających do niej ogrodów. Małż brał udział w projekcie, na potrzeby którego wynajęto cały dom na 12 godzin (za bagatela 10.000 zł.)

Zaraz po przestąpieniu progu szczęka mi odpadła i potoczyła się najpierw ogromnym holem, a później przez: salon oficjalny (do przyjmowania gości), jadalnię oficjalną (do karmienia gości), salon rodzinny, jadalnię rodzinną, kuchnię oficjalną (gdzie zapewne pani domu udaje, że gotuje), kuchnię służby (gdzie się faktycznie gotuje) i pralnię. Tam szczęka zawróciła, zajrzała do garażu na trzy duże SUVy, aby za następnymi drzwiami spaść do piwnicy. W drodze na dół szczęka obejrzała wystawę filmowych plakatów i nawet ją zastanowiło, po kij komuś wystawa plakatów wzdłuż piwnicznych schodów (i czemu schody te są wyłożone miękkim dywanem), ale wkrótce zrozumiała: w piwnicy mieści się sala kinowa z kilkuset calowym ekranem i trzema rzędami rozkładanych przysadzistych foteli.

Szczęka chwilę odpoczęła, wypełzła na górę, odświeżyła się w łazience i przeszła na drugą stronę holu. Wpadła do pierwszej z sześciu sypialni, z sypialni do przynależnej jej łazienki en-suite (każda sypialnia posiada własną łazienkę), gdzie podumała nad posiadaniem dwóch jacuzzi: jednego wewnątrz i jednego zaraz za przeszklonymi drzwiami prowadzącymi do ogrodu. Wróciła na korytarz i przez kolejne drzwi weszła do piwnicy. Tym razem piwnica okazała się być siłownią z lustrzanymi ścianami.

Podreptała na górę, na piętro willi, po drodze zahaczając o gabinet, w którym zabrakło jedynie detektywa w zielonym berecie w kratkę.

Szczęka dotarła na piętro. Tam szybciutko wyrosła jej własna, mniejsza szczęka. I natychmiast opadła.

Każda z sypialni miała garderobę wielkości mojej sypialni. A moja sypialnia może nie jest ogromna, ale widziałam wiele mniejszych. Do tego dwa mniejsze pokoje urządzone odpowiednio na pokój dziecięcy i salonik. Z korytarza na piętrze wyjście było na taras, na którym znajdowała się jedna z trzech kuchni zewnętrznych z kamiennym grillem, marmurowym blatem i zlewem, a także nadbudowa, czyli domek dla gości i pokój pokojówek.

Tam szczęka nie wytrzymała nadmiaru wrażeń i rzuciła się z tarasu wprost do basenu. Chwilę zajęło jej ochłonięcie. Temperatura nie pomagała: 42C w cieniu.

W końcu zebrała się w sobie i ruszyła zwiedzać ogrody. Minęła dwie zewnętrzne kuchnie, wspomniane wcześniej jacuzzi, fontannę, sadzawkę i trzy altany ogrodowe, by w ostatniej z nich paść z wrażenia.

***

Pieniądze szczęścia nie dają? Chętnie przyjmę $10 milionów i sprawdzę, jak się płacze posiadając taki domek. Obstawiam, że wygodnie.

***

Nie chciałam wyrządzać wnętrzom krzywdy fotografując je telefonem. Nie, żeby jakość zdjęć z telefonu pozostawiała coś do życzenia. Po prostu tych wnętrz nie można wiarygodnie oddać bez szerokokątnego obiektywu… Zrobiłam za to parę fotek otaczającej willę zieleni, a samą wille wygooglałam:

abrr

Reklamy

Zostaw komentarz, będzie mi miło! :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s