Zakraplany początek roku

Zakraplany xylometazolinem i pipetką odmierzającą trzy razy dziennie pięćdziesiąt kropli syropu na kaszel.

Rzadko choruję. Przeziębienie, trochę kataru, dwa chrząknięcia – zdarza się od czasu do czasu, ale to się nie liczy i przechodzi samo z siebie, ew. z pomocą herbaty. Tak miało być i tym razem, a nawet lepiej, bo poza kichaniem nic nie zapowiadało dizasteru. W sobotę jednak zaatakował mnie wirus Chack Norris i kopnięciem z pół obrotu umieścił pod pierzynką. Dopiero dziś powoli wracam do żywych i wcale nie jest to takie dobre.

Zerknęłam w lustro.

Już miałam krzyknąć, kiedy przypomniało mi się, że zazwyczaj widzimy to, co chcemy zobaczyć, więc po głębszym wpatrywaniu się w siebie, doszłam do wniosku, że mój nos to nie wielki, czerwony, zdeformowany kartofel, ale lekko spóźniona dekoracja świąteczna (Rudolf miał taki i było mu z tym dobrze), a moje usta to nie spierzchnięte, napuchnięte wałki, tylko wydatne, karmazynowe wargi, których pozazdrościć mogłaby Angelina Jolie w swojej roli w Turyście.

Cytując Richarda Fish (z Ally McBeal, pamiętacie?) „zaprzeczenie to klucz do szczęścia”. Miał chłop rację.

Co poza tym?

Sylwestra spędziłam częściowo na pokładzie samolotu, do domu dotarłam dopiero koło 23, Nowy Rok przywitałam więc przed TV jedną łyżeczką do herbaty szampana, bo o 00.07 siedziałam za kierownicą w drodze na zupełnie nieplanowaną imprezę. W sumie dobrze, bo jadąc w kierunku wybrzeża, widzieliśmy pokaz fajerwerków, który pobił rekord świata!

Wystrzelono ich 500 000, z 400 różnych punktów rozłożonych na linii 100km, niektóre rozbłyskiwały niemal 1km nad poziomem morza! Pokaz kosztował, bagatela, 6 milionów dolarów (usd).

Reklamy

6 thoughts on “Zakraplany początek roku

  1. Nie zazdroszczę zakrap(i)lania, zazdroszczę pokazu – musiał być niesamowity! Za to w mojej okolicy były ponoć jakieś zmiany stref czasowych, czy coś… fajerwerki strzelano chyba ze 2 godziny, dość regularnie :)

      1. Fajerwerki to się przynajmniej do 1-2 wieczorów ograniczają – gorzej z tymi wszystkimi petardami. Te faktycznie przeciągają się na kilka dni/tygodni… Mniemam więc, że tęsknisz za nimi? ;)

  2. Ja też choruję tak jak Ty – czyli prawie nigdy a to, co mnie dopada to zwykle fałszywy alarm i mija szybko. Ale jak widać – czasem nam „dowali” jak należy… Mam nadzieję, że już się wykurowałaś!

    Te 6 mln dolców mnie… wystrzeliło w powietrze jak fajerwerka. Szok! No, ale widowisko musiało być niezwykłe…

    1. W takich chwilach zazwyczaj się zastanawiam, czemu mnie nikt nie „odstrzeli” tak z miliona… albo pół… albo ćwierć chociaż… obiecuję, że nie puszczę z dymem… ;)

Zostaw komentarz, będzie mi miło! :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s