I solemnly swear I’m up to… (no good)

Podobno zobowiązania publiczne są jednym z lepszych narzędzi motywacji. Wątpię. Ale, żeby nie było, że nie spróbowałam, „uroczyście przysięgam”, że knuję co nieco. I choć nie posiadam mapy Huncwotów, która doprowadziła by mnie do celu moich zamierzeń, to przyjmuję wyzwanie rzucone przez ostatnią kartkę w ubiegłorocznym kalendarzu i wyruszam w wyboistą drogę do samodoskonalenia. Wielka salwa śmiechu.

Z kategorii naukowych, chciałabym w końcu wziąć się w garść, przerobić przykurzony podręcznik do CPE i podejść do Oxfordzkiego egzaminu. Bo to trochę obciach śnić w języku Harrego Pottera i jednocześnie nie mieć żadnego papierka o akademickiej wartości, który by potwierdził umiejętności.

A jak już zrobię CPE, to rzutem na taśmę zapiszę się na kurs CELTA. A co. Może kiedyś będę uczyć angielskiego w Paragwaju?

Miło by również było znaleźć pracę, która nie będzie mnie przyprawiać o mdłości.

W międzyczasie uczyć się arabskiego regularnie, bo okazuje się, że metoda „intensywnie przez 2 miesiące, a następnie kwartał przerwy” na niewiele się zdaje. Szok.

Przede wszystkim jednak, bardzo bym chciała zamienić tytuł Doktora Prokrastynacji na chociażby Inżyniera Natychmiastowego Działania (najlepiej w specjalizacji Skrupulatność). Przez skórę czuję, że to klucz do realizacji pozostałych zamierzeń.

Ach. Ależ się teraz czuję zobowiązana ;)

Na dobranoc (01.08am – i jeszcze wcześniej chodzić spać!), coś dla zawiedzionych brakiem końca świata fanów Supernatural:

źródło: twitter
źródło: twitter
Reklamy

6 thoughts on “I solemnly swear I’m up to… (no good)

    1. O rany, faktycznie, napisałam posta o noworocznych postanowieniach, ani razu nie wspominając, że to właśnie o nie chodzi… :D Pozostaje mieć nadzieję, że inni są tak domyślni jak Ty :) I dziękuję za kciuki :)

  1. Witam Cię w nowym roku i życzę pomyślności, a przede wszystkim spełnienia powyższego.
    Ja żyję na Zielonej Wyspie, tak zyję choć nie piszę i rzadko komentuję, ale mam oko na Twojego bloga.
    Ja, choć nie lubię postanowień noworocznych co roku jakieś robiłam, ale zazwyczaj na postanowieniach się kończyło. W tym roku zamiast postanowień wzięłam się od razu do działania. Efektów jeszcze nie ma, ale minął dopiero tydzień. Czytam książki (wreszcie mam na to czas i przypomniałam sobie jak ja uwielbiałam kiedyś czytać, wiem, że osiągnięcie dla niektórych to żadne), miałam czas obejrzeć kilka dobrych filmów w telewizji, w ogóle jakichkolwiek filmów od początku do końca, ale przede wszystkim ruszyłam swoje cztery litery. Co prawda nie forsuję się za bardzo, ale nie o to chodzi, aby mieć kwas mlekowy tu i ówdzie i przez tydzień jęczeć i nie móc się ruszyć.
    Sądzę, że to wszystko zasługa tego, że od świąt miałam wolne, od jutra to się zmieni.
    Co do CPE to przypomniałaś mi, że ja też powinnam odkurzyć swój podręcznik. Zrobiłam FCE i CAE ale CPE to jednak hardkor, jednak sądzę, że dla Ciebie wszystko jest osiągalne i tak właśnie sobie powtarzaj! Trzymam kciuki.

Zostaw komentarz, będzie mi miło! :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s