it’s a new dawn, it’s a new day, it’s a new year

6 Stycznia. Całkiem nieźle, zważywszy, że jest to chyba pierwszy raz od początku bloga, kiedy publikuję noworocznego posta w niespełna tydzień po Sylwestrze. O ile mnie pamięć nie myli, wcześniej takich postów albo nie było, albo ukazywały się w okolicach Dnia Wagarowicza.

Jest to również jeden ze zwyczajniejszych tygodni, po jednym ze zwyczajniejszych Sylwestrów, spędzonych na jednej ze zwyczajniejszych domówek, w zwykłym, rezydenckim Dubaju. Jedyną niezwykłością (a jak, może to nie łoś w ciemnym, niemieckim lesie, ale zawsze) była dyskusja ciągnąca się do trzeciej nad ranem, dotycząca istnienia Kościoła Latającego Potwora Spaghetti, jego wpływu na społeczeństwo i utopijnych wizji rozwoju umiejętności socjalnych przeciętnego człowieka w oderwaniu od religii. Dyskusja tym ciekawsza, że prowadzona z Pakistańczykiem – harleyowcem, urodzonym katolikiem, ateistą z wyboru (teraz widziałam już wszystko) w obecności dużej ilości dżinu z tonikiem.

Dubaj również przeżył Sylwestra w miarę zwyczajnie, tj. zwyczajnie jak na Dubaj. Zarządcy transportu i spece od bezpieczeństwa imprez masowych przygotowali się zdecydowanie lepiej, a przynajmniej lepiej pisała o nich prasa. Rok temu, w metrze najbliższym Burj Khalifa było bowiem tak:

źródło: gulfnews.com

W tym roku zaś wszystko poszło dużo lepiej, tłum nie został zamknięty w stacji metra, a naprawdę kiepsko było jedynie na drogach:

źródło: gulfnews.com

Powitanie 2013 zostało skrojone na miarę Dubaju:

Robi wrażenie, prawda?

Wszystkiego dobrego Wam życzę!

Reklamy

Zostaw komentarz, będzie mi miło! :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s