Chińskie pierożki, czapeczki Mikołaja, czyli święta w Dubaju

Jeśli ktoś myśli, że w Dubaju, na pustyni, w +30C świąteczny nastrój nie jest możliwy, jest w bardzo dużym błędzie. W błędzie byłam również, ja, bo do tej pory zawsze mi się wydawało, że do tego niezbędny jest śnieg. Ulepienie czterdziestu uszek zmieniło moje poglądy.

W listopadzie zaczęliśmy z Małżem planować święta. Początkowo, miała być wielka impreza w stylu znanym z amerykańskich filmów – kolędy w wersji pop, otwarty bar i goście w Mikołajowych czapkach.

Na początku grudnia, zmieniliśmy koncepcję na kolację ze znajomymi.

W połowie miesiąca zostaliśmy zaadoptowani przez naszych polsko-arabskich sąsiadów,  którzy jako świeżo upieczeni rodzice, nie mogą wyrwać się z domu na wystarczająco długo. Cóż, skoro góra do Mahometa niet, to my się pofatygujemy.

W poprzednią środę odbyła się narada i przydział zadań. W ramach wolontariatu zgłosiłam naszą (Małża) chęć zajęcia się indykiem oraz (moją osobistą) barszczykiem i uszkami. Do tego dopisałam ciasteczka i sałatkę śledziową. Dzięki temu, ominęło mnie mielenie sera na sernik, krojenie w drobną kostkę warzyw na sałatkę i parę innych czynności, przyprawiających o gęsią skórkę.

W czwartek rozpisałam harmonogram działań, tak, żeby nic nie zostało na ostatnią chwilę. Uszka miały powstać jeszcze tego samego dnia, jednak plan wziął w łeb i dopiero w sobotę, w godzinach od wczesno-wieczornych do późno-nocnych, prace nabrały rozmachu. Wszystkiemu winne… święta!

Czwartkowa noc spędziliśmy na świątecznej imprezie. Dokładnie takiej, jaką planowaliśmy u siebie, tyle, że u koleżanki z byłej pracy. Och… działo się. W wielkim skrócie, na balandze panowała zasada: kto przekroczy próg kuchni, musi wymówić głośno „Ho! Ho! Ho!” i szybciutko wypić shota tequili.

Kuchnia jest ogromna i położona w samym środku parteru. Wejścia są z dwóch stron… Tequila skończyła się przed 22, lecz poza zmianą trunku, zasady pozostały te same – „Ho! Ho! Ho!” rozbrzmiewało bardzo często…

Był „Secret Santa”, były zawody w wyławianiu pianek marshmallow z miski pełnej cukru pudru bez pomocy rąk i stóp, były rozmowy kończące się i urywane.

Poznaliśmy Dalajlamę. Dalajlama przez pierwszą część imprezy twierdził, ze jest kierowcą wielbłądów. Później okazało się, że na imię miał troszkę inaczej i od 17 lat jest pilotem linii Emirates. Żywiliśmy ogromne nadzieje, że w ciągu najbliższych 24 do 48 godzin nie siądzie za sterami („Ho! Ho! Ho!”).

party_mix

Po imprezie pozbieraliśmy się w piątek o 13. W sam raz, by pozbyć się „syndromu Dziadka Mroza” i zdążyć do… baru na godzinę 20.

W sobotę przyszedł czas na Wielką Improwizację, czyli świąteczne gotowanie Made in China. Bo z Chin są suszone grzybki. Z IKEA – śledzie. Z USA – suszone jabłka, gruszki, śliwki i brzoskwinie, z Niemiec – kapusta kiszona. I zimowy napój rozgrzewający z Wielkiej Brytanii.

Największym wyzwaniem (dla kogoś absolutnie pozbawionego cierpliwości) okazały się uszka. Na ratunek ruszył Małż, który wyciągnął przywiezioną od teściów trzydziestoletnią, włoską maszynę do… wyrobu makaronu. Sprawdziła się produkując cieniutkie plastry lasagne, które następnie przekrajane na pół zamieniały się w nieszczęsne mini pierożki.

xmas_cooking

I co? Da się zrobić święta w Dubaju? Da się!

Nastrój przychodzi wraz ze świąteczną muzyką lecącą z każdej zachodniej stacji radiowej, tłumami w sklepach i centrach handlowych, gorączkowym patrzeniem na zegarek i krzykiem „skończył się proszek do pieczenia!”. Obliczaniem porcji na osiem osób, zapaleniem lampek na choince. Nawet brak śniegu w niczym nie przeszkadza.

Ciągle jeszcze przeżywając wczorajszą kolację, życzę wszystkim Wesołych Świąt!

Reklamy

2 thoughts on “Chińskie pierożki, czapeczki Mikołaja, czyli święta w Dubaju

  1. U nas w Polsce dziś chyba we wszystkich programach informacyjnych pokazywali surfującego w Australii Mikołaja, więc jak się nie da zrobić świąt w Dubaju, no jak? ;) Wesołych (wciąż i jeszcze;)!

Zostaw komentarz, będzie mi miło! :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s