Kwestie natury organicznej

Kwestie. Wcześniej napisałam „problemy”, ale nie lubię tego słowa. Ktoś mądry powiedział, że „problemów nie ma, problemy tworzą ludzie”, a ktoś inny, pewnie jeszcze mądrzejszy, zgodził się, że faktycznie nie ma i dodał „są tylko kwestie do rozwiązania”. Och, już ja je rozwiążę. A ile przy tym dwutlenku węgla wyprodukuję!

Tak, dwutlenku węgla. I tony plastykowych opakowań. I przyczynię się do globalnego deficytu wody i żywności. Jedynie futrzakom podaruję i postaram się kupować produkty nie testowane na zwierzętach. Ale nic nie obiecuję. Już nie.

Modnym dziś sloganom wypowiadam prywatną wojnę. Eco-living. Sustainable-living. Responsible-living. Bull$hit.

Eco-living

Produkty eco są trendy. Plastykowe opakowania, konserwanty, sztucznie wytwarzane barwniki – passe i fuj. Jednym z bardziej znanych producentów naturalnych kosmetyków jest Lush. Sprzedają mydełka, szampony, odżywki, maseczki, ba, nawet hennę wzbogacaną ziołami. Wszystko w formie kostek, by, jak twierdzą, nie zanieczyszczać środowiska plastykowymi odpadkami. Kostkę bowiem można uciąć, zważyć, zapakować w zrecyclingowany papier, który można ponownie przerobić. Taką czaderską hennę sobie kupiłam.

źródło: lushusa.com

Najwyraźniej na tuszu Lush również oszczędza. Instrukcje użycia bowiem ograniczyły się do „kostkę rozdrobnić, zalać gorącą wodą, mieszać, aż powstanie papka; nakładać na włosy”. Gitara. W teorii.

W praktyce – kobza. Kobza drodzy Państwo.

Rozdrobniłam, rozpuściłam, wymieszałam. Papka jak znalazł. Zabezpieczyłam umywalkę, podłogę i siebie (brudzi strasznie i trwale). Nałożyłam pierwszą porcję, sięgnęłam po grzebień, by rozczesując rozprowadzić równomiernie. Zonk. Papka przykleiła się do górnej warstwy włosów.

Pomyślałam – wmasuję, samo się rozprowadzi. Pomysł nie był trafiony. Masowanie dało tyle, że moje wcześniej proste włosy obłożone gęstą papką, zamieniły się kołtun obejmujący 1/3 całej głowy, mocno sklejonych dreadów.

No to próbuję jeszcze raz z grzebieniem. Raz. Auuua. Dwa. Auuua. Trzy. Złamał się. Ząbki zostały w kołtunie.

W całym tym czasie, nadmiar papki, wtedy nazywanej już kolokwialnie g*wnem, zaczął wysychać, obłamując się, spadając, zostawiając za sobą zielone ślady. Na mojej skórze. Wzrok to przechwycił, a umysł ubrał w słowa. „No żesz k**wa Ania z Jeb***go W Pi**u Wzgórza”.

Tak, autorka bloga takie prowadzi monologi, kiedy ma na głowie zaschniętą kupę zielonego g*wna.

Na stronie Lusha radzą, by dla uzyskania pełnego koloru, trzymać ten $hit co najmniej cztery godziny. Cztery godziny, to strasznie dużo, jeśli ma się na głowie kupę. Wierzcie mi. Poza tym, pojawił się problem: kołtun obejmuje 1/3 całości, a co z pozostałymi włosami? Nawet jak zlepię je resztą papy, to i tak nie pokoloruje się równo. Trudno, trzeba zmyć.

Po 40 minutach ja byłam już w ludzkim kolorze, prysznic się zazielenił, a podłoga przybrała odcień różowego (w końcu włosy miały być kasztanowo-czerwone). Fioletowy za to zrobił się Małż na widok pobojowiska w łazience.

Na zakończenie tej historii powiem, że została mi jeszcze jedna porcja kostek. Zamierzam wykorzystać, tylko chyba w innych proporcjach z wodą…

Sustainable & Responsible living

Tyle się teraz mówi o głodzie, biedzie, braku dostępu do wody. Zakręcaj kurki. Nie wyrzucaj jedzenia. Kupuj tyle, ile ci potrzeba. A jak zostanie, to zamroź albo zrób zapiekankę. Ach, i koniecznie, koniecznie zdrowo się odżywiaj. Żadnej coli. Soki pij! Ale takie z upraw ekologicznych!

Próbowałam. I przysięgam, publicznie się zobowiązuję, do wypierniczania prosto do kosza wszystkich resztek, nadmiarów i zbytków. Mrozić. Cmoknijcie mnie. Odgrzewać. W zadek.

Bo, moi drodzy państwo, autorka bloga zapłaciła za swoje „ekologiczne” pomysły żołądkową jesienią średniowiecza. W drodze do szpitala błagała Małża „jak mnie kochasz, to mnie zastrzel”. Ewidentnie nie kocha. Ale za to jaki cwany jest. Trzymając za rączkę czule przemawiał „widzisz, jakbyś ten obiad popiła pół litra coli, jak ja, to na dwóch wycieczkach do łazienki by się skończyło, jak w moim przypadku”. Możliwe. Popiłam wyciskanym sokiem z ananasa. A to ewidentnie cola ma właściwości bakteriobójcze.

PS.

Kupiłam dziś odżywkę do włosów. W plastykowej butelce. Ale za to taką, która została pierwotnie stworzona dla… koni. A rynek ludzki podbija od całkiem niedawna. Mam jednak pewne obawy, biorąc pod uwagę ostatnie doświadczenia… Bo jakoś nie widzę siebie z kopytami, a kto wie, co mi od tego, i gdzie, wyrośnie…

źródło: manentail.com
Reklamy

10 thoughts on “Kwestie natury organicznej

  1. Witaj :) naprawdę uważaj na tę odżywkę dla koni, bo nie wiadomo do końca dlaczego tak podbija rynek „ludzki”? :) Czy aby nie ma skutków ubocznych i nie ingeruje w inne sfery ludzkiego ciała :) Tak poważnie, gdy brałem chemię podczas choroby to jedynym i zbawiennym środkiem na wszelakie dolegliwości żołądkowe (a występowały po każdym posiłku – nie ważne co i jak lekkiego zjadłem) była PEPSI w puszce, nie w butelce, tylko w puszce. To było jedyne i sprawdzone lekarstwo :)

    1. Coś musi być w tych napojach, bo moja mama, która pracuje w hospicjum dla dzieci, mówiła kiedyś coś podobnego, że cola jest bardzo dobrze tolerowana. Ciekawe czy to jeden, konkretny składnik, czy kombinacja tych wszystkich „świństw”, co się na colę składają… ;)

      1. W sumie co pamiętam z historii powstania coli, to miała być odżywka do włosów :) Więc nie chcę wiedzieć tak do końca co piję :D

  2. Uśmiałam się aczkolwiek staram się mieć poważny wzgląd na ekologię… ;-). Często jednak jedynie się staram i choć nie marnotrawię zbyt wiele to wiem, że łatwiej o eko mówić niż stosować – czego żeś dowiodła he he he. Uważaj z tą odżywką, bo grzywa to fajna sprawa, ale co za dużo to niezdrowo i niekoniecznie praktycznie czy ładnie … Ja mam 3 paczki henny w proszku (czy to można nazwać proszkiem??) z Indii. Użyłam jej raz jeden, ale nie przepadam za czerwonym blaskiem włosów więc nie wiem, co zrobię z resztą. A może by na święta polubić czerwony kolor?

    Colę pijam tak rzadko, że chyba ani mi zaszkodzi ani pomoże w czymkolwiek….

    Pozdrawiam serdecznie z mroźnego wschodu!

  3. Ekologia, hmmm…ostatnio czytam na ten temat coraz więcej i patrząc na siebie, na pewno nie jestem eko. Chyba czas się nad tym dogłębnie zastanowić, zagrzeję miejsce u Ciebie na dłużej, proszę o zarażenie mnie :)
    Co do g….na włosach, nie zaryzykuję, bo raz…do lusha nie mam dostępu a po drugie – 4 godziny z czymś we włosach? Nieeee, nie ja ;)

  4. Widać jesteśmy już tak plastikowi że eko nam nie służy :)))

    Uśmiałam się choć pewnie Tobie nie było do śmiechu z $hitem na głowie i z bólem żołądka..no ale do trzech razy sztuka..może końska odżywka okaże się strzałem w dziesiątkę ;) W każdym razie daj znać czy przeżyłaś bo będziemy się martwić :)

    Co do coli, staram się jej często nie kupować,ale czasem mam taką zachciankę..a kiedy ktoś w rodzinie ma problemy żołądkowe to odgazowana cola zawsze pomaga..

    Ale tak na prawdę do od jakiegoś czasu czytam etykiety na produktach spożywczych i przeraża mnie to co jemy.. :( nie ma już prawdziwego jedzenia, sama chemia..od chleba,po sery po soki i ciastka..nie ma co się dziwić że tyle jest otyłości,cukrzycy,nadciśnienia i nowotworów :(

    1. Tak sobie właśnie myślałam, że już jest zwyczajnie za późno na wprowadzanie eko. Nastąpiła mutacja, nasze organizmy przyzwyczaiły się do chemii i teraz źle reagują na produkty naturalne ;) Ot, kolejny krok w ewolucji ;)

      Etykiety czytam od kiedy nauczyłam się składać litery i staram się wybierać produkty, które mają nie więcej niż 2-3 składniki, których nazwy nie potrafię wymówić ;) nie jest to łatwe…

  5. Próbowałem kiedyś niemieckiego szamopnu do włosów dla koni. Jedyny efekt to taki, że nagle nabrałem ochoty na kostki cukru i przez pewien czas podobały mi się kobiety z pociągłymi twarzami.

Zostaw komentarz, będzie mi miło! :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s