Na wypadek ataku zombie

Małż trenuje czas mojej reakcji na wypadek ataku zombie. Tak przynajmniej wyjaśnia, kiedy wściekam się, że w ramach żartów znowu zrobił „BOO” wyskakując zza rogu pokoju, kiedy niosłam herbatę.

Dziś przysłał mi link do artykułu, a w temacie wiadomości wstawił „a nie mówiłem!”.

Artykuł opisuje napad mający miejsce w Miami w miniony poniedziałek.

Nagi mężczyzna został przyłapany na tym, jak spożywał twarz bezdomnej, jeszcze żywej osoby.

Według mojego męża, to nie kanibal, tylko zombie i nie spożywał twarz, tylko chciał się dostać do mózgu. Wiadomo przecież, że to największy przysmak niemartwych.

W wielkim skrócie, głodnego ludzkiego mięsa golasa zastrzelono, a ofiarę w stanie krytycznym przewieziono do szpitala.

Jak podaje kolejny artykuł w tej sprawie, dziewczyna mężczyzny, który zbyt mocno do serca wziął sobie slogan reklamowy Snickersa*, uważa, że wyjaśnienia są tylko dwa: prochy i klątwa. Od czasu incydentu bowiem, wierzy w magię Voodoo.

Kocham Amerykę!

Mam też swoją skromną teorię.

To nie prochy. To nie Voodoo. To nie zombie.

To Leviathan.

Wiem, bo właśnie skończyłam oglądać siódmy sezon Supernatural.

Leviathan
źródło: badhaven.com
Supernatural – the best series ever
źródło: blacktemplereviews.wordpress.com

* „Głodny? Na co czekasz!”

Reklamy

16 thoughts on “Na wypadek ataku zombie

  1. Małż niech lepiej uważa, bo jeśli on trenuje Twoją reakcję na wypadek ataku zombie – to Ty w odpowiedzi możesz przetrenować jego reakcję na wypadek oblania napalmem [w roli napalmu wystąpi gorąca herbata…].

    1. Jakbym go słyszała.. Czasem się zastanawiam, czy ta łatwość z wymyślaniem bullshitu na poczekaniu, to u niego dziedziczne (tata dyplomata), czy nabyte (praca w consultingu) ;)

      Widziałam kiedyś w sklepie z gadżetami wielki czerwony guzik z napisem BS.. muszę kupić następnym razem jak zobaczę ;)

  2. I jak tu jej nie kochać, tej Ameryki? Trenowanie na mnie ataku gradu, poprzez rzucanie we mnie znienacka owocami z patery w kuchni, skończyło się moim treningiem ataku furii i skończyły się treningi na mnie czegokolwiek;-)

    1. Nie wszystkie zostały pokonane ;) szef ich wprawdzie implodował, ale Crowley powiedział Samowi, że jego demony rozprawiają się ze świtą Dicka, a resztę może sobie iść i wybijać. Bo przecież cała ich masa została porozsypywana po całych Stanach, jak np. ci od nieruchomości.. Więc to pewnie taki zbłąkany ;)

      A poza tym – SUPERNATURAL RZĄDZI !!!!! :D a jeśli kiedyś ponownie miałabym wyjść za mąż, to tylko za Deana :D ♥♥♥♥♥♥♥♥♥

      1. Pominęłam już te niuanse :P
        A co do tego, że Supernatural rządzi – zgadzam się w pełni, nawet mimo spadającego nieco poziomu scenariusza ten serial jest jak narkotyk :D No i zauważyłam, że postać Deana przypadła do gustu większości oglądających, przynajmniej tych płci żeńskiej – ale jest to zdecydowanie ciekawsza osobowość.

  3. hehe, Supernatural gora!!!! nawet moj maz ogladal :) ja do sezonu 5 nie moglam sie zdecydowac, ktorego wole – Sama, czy Deana. od czasu, kiedy Sam zaczal rzucac sie na demony i probowac je wysysac, preferuje Deana, zdecydowanie :) no i Cass ma swoje momenty :)
    pozdrawiam

Zostaw komentarz, będzie mi miło! :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s