Wonderwoman, Crowley i Grendizer

Trzy tygodnie temu, w starych, dobrych czasach kiedy, z bólem ale jednak, chadzałam na własnych dwóch nogach, a temperatura w dzień nie przekraczała 40C, w Dubaju odbył się pierwszy Comic Con.

Comic Con to coroczny festiwal (konwent) komiksów (pierwotnie), mangi, anime, filmów, książek, gier komputerowych z gatunku fantasy i science fiction. Pierwszy odbył się w 1970r. w San Diego.

Arabowie nie mogą być gorsi, skoro więc istnieje emiracka manga „Gold ring” autorstwa Emiratczyka Qais Sedki, to i Comic Con Middle East musiał zaistnieć.

Plącząc się po terenie konwentu, natknęliśmy się na Wonderwoman, niebieską Pandoriankę, Watchmana i parę innych znanych osobistości.

Widzieliśmy wioskę Freej. Freej to najbardziej rozpoznawalna emiracka kreskówka, o przygodach czterech starszych kobiet żyjących w nowoczesnym Dubaju. Każda z pań nosi na twarzy miedzianą maseczkę – tradycyjny element stroju lokalnych kobiet, pochodzący z nie tak odległych czasów, kiedy Dubaj był jedną, małą wiochą, nawiedzaną burzami piaskowymi. Miedziane maski miały za zadanie uchronić cerę niewiast przed żarem, ostrym piachem i gorącym wiatrem.

(Podobna logika sprawiła, że kobiety z terenów pustynnych, zasłaniały się całe, włącznie z twarzą, jeszcze za czasów pogańskich. Później przyszedł Islam i się niektórym Arabom wszystko pomieszało. Wszystko, to znaczy religia z tradycją pogańską. Efekty najlepiej widoczne w Arabii Saudyjskiej.)

Był wykonawca arabskiej wersji piosenki otwierającej Grendizera. Tak, tak, my mieliśmy Generała Daimosa, cała reszta świata Grendizera.

źródło: grendizer.co.uk

Mogliśmy również zobaczyć się, nawet osobiście, z Markiem Sheppardem, nam znanym z roli demona Crowleya z serialu „Supernatural”, w tłumaczeniu polskim „Nie z tej ziemi”. Przyjemność taka jednak kosztowała 100DHS za autograf i 110DHS za zdjęcie, co było zdecydowanie za dużo jak na kawałek papieru, który zgubiłby się po dwóch tygodniach.

Crowley; źródło: supernaturalwiki.com

 

Reklamy

10 thoughts on “Wonderwoman, Crowley i Grendizer

  1. Posta niniejszego musiałam oglądać/czytać w ukryciu, Ammar albowiem na 100% wypatrzyłby kartkę z ceną na Iron-manie i w związku z tym uważałby, że musi go mieć, a skąd ja mam wziąć 10,000.00 AED plus na bilet do Emiratów ? :D A tak poza tym, gdyby nie ostatnie zdjęcie, w życiu nie przyszłoby mi do głowy, że to może być kraj arabski, prędzej obstawiałabym Camden Town w Londynie :-).

    1. Hahaha, jeśli Cię to pocieszy, myślę, że można dokonać transakcji przez telefon ;) przynajmniej koszty podróży odpadną ;)

      Dawno nie byłam na Camden, ale nie pamiętam tam przystani dla jachtów ;) ani drapaczy chmur jak na kilku innych zdjęciach ;)

      Swoją drogą, trafne porównanie.. mieszkałam 2 przystanki od Camden, na pograniczu z Islington i to, co czasem wsiadało do autobusów było żywcem wyjęte z Comic Con ;)

  2. No, genialny pomysł :D

    Też dawno nie byłam :-), ale pół roku tam pracowałam i tak, zdecydowanie chodziło mi o kreacje, bo tło, bez okularów, mało mi się rzuca w oczy ;). A widziałaś człowieka-jaszczurkę?

  3. zobaczyłam Crowleya i z szybkiego przeglądania bloga cofnęłam się do bardziej szczegółowego ;) Takie konwenty to droga sprawa, niestety. Mnie na przykład baaardzo ucieszyła i zaskoczyła organizacja takiego supernaturalowego konwentu w Polsce. Już, już chciałam się tam udać, ale… Mystery Spot Con jest jednak dla mnie zbyt drogi, nie wiadomo kto będzie, ale raczej na pewno nie J2, a za każdą dodatkową atrakcję, czyli takie zdjęcie np. trzeba dodatkowo płacić. To nie na kieszeń świeżo upieczonej absolwentki szukającej pracy – może innym razem :)

    1. Szczerze mówiąc, to byłam zaskoczona, bo wejście kosztowało 50dhs, czyli mniej więcej tyle samo PLN. Jak na Dubaj, w którym się „płaci za oddychanie” to cena była naprawdę niska.

      Ale oczywiście każdy autograf i zdjęcie dodatkowo płatne..

      1. A mnie to specjalnie nie dziwi, bo mimo że Dubaj uchodzi za miejsce jednak ekskluzywne (przynajmniej wg mojej wiedzy i wyobrażeń:), to choćby znajoma pilnowała dziecka ludzi, którzy raz na jakiś czas do Dubaju latali… na zakupy. Co prawda, byli i pewnie nadal są dobrze sytuowani, ale latali regularnie.
        Natomiast 300 euro za wejście (to chyba najdroższy, ale chyba i 3-dniowy – w sumie impreza w połowie września, a kompletnie nic nie wiadomo) + dodatkowe opłaty za fotkę czy autograf to w Polsce bardzo dużo.

          1. Możliwe – to „znajomi znajomej znajomej” jak to się mówi, więc wiem tylko tyle, że latali na zakupy :) A tak czy inaczej, mi Dubaj się z taniochą nie kojarzy :)

Zostaw komentarz, będzie mi miło! :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s