Wanna zła

W niedzielę w okolicach godziny 13 postanowiłam wziąć kąpiel. Niby niedziela, więc to nie dziwne, ale u nas niedziela jest dniem pracującym, więc poranna kąpiel o takiej porze to prawdziwy rarytas, na który pozwolić mogą sobie nieliczni szczęśliwcy, tak jak ja pracujący na pół etatu.

Jako, że rarytasem należy się rozkoszować, kąpiel przygotowałam nie byle jaką. Osiem świeczek ustawionych wzdłuż wanny. Ścieżka dźwiękowa z Bridget Jones płynąca z łazienkowego głośnika. Gorąca woda, sól lawendowa i takaż sama piana. Oczywiście peeling do ciała, z dodatkiem olejków. Bite pół godziny czystego relaksu.

Ostatnią czynnością jaką wykonałam przed opuszczeniem wanny było odkręcenie odpływu. Mamy taki zwyczajny, na górze wanny trzeba przekręcić gałkę, by zatyczka na dolę odrobinę się uniosła, a woda zaczęła powoli odpływać.

Będąc już na zewnątrz, opatuliłam się miękkim bawełnianym ręcznikiem, przetarłam twarz płatkiem kosmetycznym nasączonym tonikiem, wklepałam lekki krem nawilżający i wskoczyłam w świeżą pidżamkę (skoro mogę sobie pozwolić na kąpiel o 13, to mogę sobie pozwolić na dzień pidżamowy, nie?). Już miałam opuścić łazienkę, gdy uwagę moją przyciągnęła woda i piana w wannie, które to jeszcze nie zdążyły odpłynąć. Postanowiłam więc ten proceder przyspieszyć i wyciągnęłam zatyczkę zupełnie, pozwalając wodzie swobodnie i szybko znikać w czeluści rury odpływowej.

Czemu postanowiłam to przyspieszyć? Czemu powolne odpływanie wody mi przeszkadzało? Po krowie ucho sięgałam do zatyczki? Nie wiem. W ciągu następnej godziny zadałam sobie te pytania kilkakrotnie. Zadał mi je również Małż. Odpowiedzi jednak nie znalazłam. Poza jedną, czysto teoretyczną: w gorącej wodzie byłam (wy)kąpana.

Otóż. Po około 15 minutach wróciłam do łazienki, by zastać w niej potop.

Kanalizacja u nas zorganizowana jest tak, że kabina prysznicowa, wanna i umywalka, a także odpływ na podłodze mają każde swoje własne rury odpływowe, które jednak łączą się z jedną główną, która z kolei wylatuje z naszego mieszkania do wspólnej części dla całego bloku. Tylko, że ta wspólna rura nie jest szczególnie dużych rozmiarów. Jeśli woda, zwłaszcza ze sporej wanny, leci zbyt szybko, może dojść do jej przepełnienia i zacznie wtedy wylewać innymi otworami, czyli odpływami: prysznica, umywalki i podłogi. Teraz jestem taka mądra. Szkoda, że jakoś wcześniej o tym nie pomyślałam.

Kiedy więc weszłam do łazienki i zobaczyłam wodę z wanny na podłodze i małą fontannę bijącą z odpływu podłogowego, zrobiłam to, co każda rozsądna kobieta zrobić w takiej sytuacji powinna. Krzyknęłam „kochaaaaaanie”, a zaraz później „ratuuuuuunku”.

Małż przybiegł na pomoc, spojrzał na wannę, na mnie i na zatyczkę, którą trzymałam w ręce. Zadał pytania przytoczone powyżej, po czym, nie uzyskawszy sensownej odpowiedzi, zapytał „a jak myślisz, czemu ten korek, pozostaje uchylony, a nie wyskakuje od razu?”. Jak na kobietę przystało, z godnością odpowiedziałam „żeby odpływ estetyczniej wyglądał?”.

Odpowiedź widocznie go nie zadowoliła, bo prychnął tylko, żebym ruszyła się do łazienki i wzięła odkurzacz do wody. Nabroiłam, to mam sprzątnąć.

Zgarnęłam więc odkurzacz, taki mały, ręczny, do mycia okien. Fajne urządzenie, z jednej strony psika się płynem, z drugiej, tej zakończonej gumową listewką, wsysa do środka nadmiar płynu lecącego z okna.

Ruszyłam z odkurzaczem na podłogę, wessałam odrobinę potopu i… dostałam wodnym rykoszetem w twarz. Bo zapomniałam sprawdzić, że odpływ odkurzacza jest zamknięty. „Kochaaaaanie! Ratuuuuunku!”

„Jak mówiłem weź odkurzacz, miałem na myśli odkurzacz, a nie tę zabawkę do okien” usłyszałam.

Odstawiłam odkurzacz do okien, poczłapałam wyciągnąć odkurzacz tradycyjnych rozmiarów i, z twarzą ociekającą brudną wodą z domieszką płynu do mycia okien, ruszyłam na podłogę. Brum brum brum i…

Nic.

Odkurzacz nie wsysa wody.

„Kochaaaaanie! Ratuuuuunku!”

„A filtr włożyłaś? Przecież temu odkurzaczowi brakuje filtra i zbiornika na wodę”… w ferworze walki z potopem nie zwróciłam uwagi na to, w jakim stanie jest odkurzacz.

Zamontowałam filtr, zbiornik na wodę, wessałam potop z podłogi, umyłam twarz i wzięłam prysznic, bo nie dość, że skończyłam cała w brudnej wodzie z rur, to jeszcze spocona jak świnka po maratonie.

Wiecie co jest najzabawniejsze? Mam dyplom inżyniera.

źródło: http://www.olbermannwatch.com
Reklamy

15 thoughts on “Wanna zła

  1. Za tą kąpiel w środku roboczego dnia i za tą piżamkę – po prostu… spłynęła na Ciebie… zemsta „bogów’, droga The Road. Co się dziwisz? ;) Taki sam korek mamy w wannach w Pastorczyku, ale infrastruktura kanalizacyjna jest inna – tam jest wolność Tomciu w swoim domciu. ;). I jeszcze masz odkurzaczyk do okien. I do wody. Toż to nijak jak tylko bożej zemsty doznawać ha ha ha ;). Nie ma to jak niemal utopić się we własnych łezkach z rozbawienia, Pani inżynier :). Bo już myślałam, że utonę. I za muzyczkę z Bridget i za świece. Masz normalnie… przechlapane. Czego doświadczyłaś. I nie było to złośliwe a pełne sympatii, o!.

    1. To tak w ramach równowagi w przyrodzie. Było mi zbyt dobrze, więc coś musiało ten stan zrównoważyć ;)

      Wiesz, ten odkurzacz do okien to najlepsza rzecz, jaka spotkała mnie w sklepie z artykułami gospodarstwa domowego ;) zwłaszcza w moim mieszkaniu tutaj własnie, bo okna mam wielkie, a jak przejdzie burza piaskowa to wydają się jeszcze większe (na myśl o ich umyciu), więc szlauch i ten odkurzacz, bo gazetami i płynem do okien to bym do następnej wiosny myła..

      A odkurzacz do wody (tzn odkurza i na sucho i na mokro, ale też robi za mopa, zależy od ustawienia) to z kolei zabawka Małża :) na moje szczęście, generalne sprzątanie wszystkich podłóg bierze na siebie.. a odkurzacz taki się sprawdza, bo nie mamy drewnianych podłóg (tu drewno to oznaka wielkiego bogactwa i przepychu.. uroki życia na pustyni), tylko kafelki wszędzie, więc mycie na mokro to podstawa..

  2. ;) gratuluję dyplomu :) każdemu zdarza się utopić co nieco :)

    P.S. O nie… ależ mnie sprowadzają tutaj na ziemię… ale czy zacięta płyta nie jest synonimem zrzędzenia? ;D

  3. To była b a r d z o zła wanna można by rzec;). Miałam podobne przygody, bo tu kanalizacja jest skonstruowana podobnie – widać ta sama myśl technologiczna;). A tak w ogóle to idę po płyn do mycia ekranu – super tekst :D.

Zostaw komentarz, będzie mi miło! :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s