Kałuże!

Nad ranem obudził mnie… deszcz!

Prawdziwa ulewa. Później, kiedy budzik zadzwonił już o właściwej porze, wyjrzałam przez okno, a na zewnątrz były kałuże. Znak, że mi się nie śniło.

I wiecie co? Z radości zapiszczałam i zakręciłam się w kółko.

Pierwszy deszcz (a nie jakaś 10 minutowa mżawka), którego doświadczam odkąd tu przyjechałam ponad rok temu. Pierwsze kałuże. Pierwszy unoszący się w powietrzu zapach azotu.

Ewidentnie nawet nie obecność leżących krów, ale sama o nich mowa, ma moc przywoływania opadów.

Och, proszę, niech pada choćby jeszcze raz!

Reklamy

6 thoughts on “Kałuże!

  1. Zastanawiam się czy nie mamy do czynienia tutaj z krowią magią… W poprzednim poście marzyłaś o deszczu i snułaś teorię o śpiących krowach, które mogą go wywołać. No i jest!
    No i trzeba uważać z takimi wpisami na blogu, bo skoro deszcz spadł od samych rozważań, to co by było gdyby prawdziwe, realne krowy położyć spać w Dubaju. Chyba potop… ;)

      1. Równowaga i owszem – ale człowiek czasem (bynajmniej ja) jak osioł – co by mu w żłobie nie dano, to on chce tego, czego akurat nie dano. ;). Zima – upału się chce, upał – aj zimy by się chciało. Ale dla mnie generalnie najlepsza jest polska ciepła wiosna i takaż jesień. Czyli tak właśnie równoważnie :).

Zostaw komentarz, będzie mi miło! :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s