Krótkie, okrągłe i wrzeszczy

Co to jest: krótkie, okrągłe i wrzeszczy wniebogłosy? Niezadowolona teściowa.

A co to jest: krótkie, okrągłe i wrzeszczy wniebogłosy? Zadowolona teściowa.

A to: krótkie, okrągłe, wrzeszczy wniebogłosy, tupie, wyrzuca ręce do góry, łapie się za głowę, przy tym wszystkim nerwowo bujając do przodu i tyłu? Teściowa oglądająca film akcji.

Marzy mi się cierpliwość i tolerancja, które pozwolą zrozumieć i przymknąć oko na jej gorący, śródziemnomorski temperament.

Myśli mi się, że jeśli nabędę ową cierpliwość i przestanę oczami wyobraźni widzieć betoniarkę zalewającą usta tej dobrej kobiety za każdy razem kiedy coś mówi (czyli non-stop), będzie to moment, w którym stanę się gotowa na dziecko. Lub, by zostać nowym Dalai Lamą.

Bo głośniej drzeć się nie można.

Ommmmm.

(Proszę, niech mi ktoś przypomni, bym usunęła tego posta, zanim mój mąż nauczy się polskiego.)

źródło: http://www.patrick-wong.com/tag/illustrator/
Reklamy

7 thoughts on “Krótkie, okrągłe i wrzeszczy

  1. A co teściowa na stanie może? Współczuję bardzo tych doznań. Moja, naprawdę dobra kobieta, jest znowu absolutnym przeciwieństwem – milcząca, poważna, jakaś jakby nie do końca zadowolona, prawie nigdy się nie uśmiecha i to też na dłuższą metę bywa męczące. A mąż może niech się lepiej nie uczy polskiego? O Jego matce dobrze, albo wcale ;)

    1. na stanie… na stanie… czekam, aż nastanie czas jej wyjazdu ;) Tak jak w Twoim przypadku, to jest naprawdę dobra kobieta. Ale jej sposób bycia doprowadza mnie do szału. Ona nie mówi. Ona wrzeszczy. Po prostu tak ma. Zapytasz o godzinę, wrzask. Podasz o co poprosi, wrzask w ramach podziękowania. I do tego nie przestaje mówić, tzn. wrzeszczeć. A ja tak lubię ciszę… muzyka u mnie zazwyczaj na 15dB nastawiona, a ona sama generuje z 90dB.. och… byle do niedzieli :( niestety, tej następnej :(

      Jak mąż zacznie się uczyć polskiego, będę musiała przepatrzeć bloga i go ocenzurować… bo on, jako jedynak (!), zakochany w mamusi! …

  2. Do następnej niedzieli … a więc jedyna nadzieja w pracy i nadgodzinach. Trzymaj się!

    Mój mąż ma 5-cioro rodzeństwa i o jego matce dobrze albo wcale, jego kuzyn ma rodzeństwa 17-cioro i sytuacja jest identyczna. Chwilę mi zajęło, by się wytrenować ;), a rzeczywiście jakakolwiek wzmianka na temat … to prawie rozlew krwi. Myślę, że ta kultura uczy ich jakiegoś niebywałego szacunku dla matki, graniczącego z absurdem – ok, rodzicielka, wychowała, trudy wszelkie znosiła (jestem matką i wiem, że poza tym co w posiadaniu dziecka cudne – jest to trud no …), ale choćby nie wiem jak wspaniała – wady ma i błędy popełnia. A jednak należy utrzymywać, że jest inaczej, a w każdym razie nie wolno o tym mówić. Więc jeśli Twój mąż ma zamiar uczyć się polskiego (lub się nauczyć), to rzeczywiście pamiętaj o cenzurze ;).

    Btw – Twój mąż jest jedynym synem (znaczy ma siostry) czy takim najprawdziwszym jedynakiem? Obie wiemy, że jedynak totalny to w świecie arabskim ogromna rzadkość – ja się z tym nie spotkałam i zawsze myślę, że mój syn jest jedynym jedynakiem w tym wielodzietnym świecie, czyżbym się myliła, czyżby jednak?

    1. Hehe, praca i nadgodziny mnie nie uratują, bo raz, że pracuję tylko 3 dni w tygodniu, a dwa, że mi się nawet nad-minuty nie zdarzają… a do tego właśnie się okazało, że szef dziś wylatuje za 4 godziny do UK i wraca jutro wieczorem, więc zbieram się z biura i wracam do domu, by pokazać znowu buzię w biurze dopiero w środę… :D

      Mąż jest jedynakiem w prawdziwym tego słowa znaczeniu: żadnych braci i sióstr. Sam jeden. Wiem, że do rzadkość, ale jego rodzice są dosyć rzadkimi okazami w świecie arabskim. Jego tata jest już w tej chwili na emeryturze, ale był dyplomatą i co 4 lata mieszkali w innym zakamarku świata… takie przemieszczanie się jest pewnie dosyć trudne dla wielodzietnej rodziny.. do tego jego rodzice postawili na jakość, a nie ilość i bulili setki tyś. $$ za amerykańskie, prywatne szkoły i uczelnie, więc na więcej niż jedno tak wyedukowane dziecko nie byłoby ich stać.

      Zaczynam mieć wyrzuty sumienia, że tak teściową objechałam. Raz, że spada mi poziom agresji, wraz ze spadkiem pewnych hormonów (jak to dobrze, że świat wydaje się taki czary i beznadziejny tylko kilka dni w miesiącu), a dwa, że wczoraj poszło z mężem niemal na noże przy kolacji i teściowa wzięła moją stronę i go równo objechała ;) jak to mówią, „wróg mojego wroga jest moim przyjacielem” ;)

      A to, że w tej kulturze tak się wielbi matkę, to chyba to ma zalążki w religii właśnie, gdzieś w Hadisach czytałam, że jak zapytano Proroka, kogo wielbić, matkę, czy ojca, to kazał wielbić matkę po trzykroć, a później ojca… poza tym, tu matki zazwyczaj zajmują się dziećmi, a nie oddają pod opiekę obcym, więc pewnie i więź jest większa niż w przypadku pracujących mam z reszty świata.

      1. A więc jednak :). To rzeczywiście rzadkość nad rzadkość – ale super podejście i od razu człowiek zyskuje szacunek dla teściowej (w sensie, ze ja) choćby nie wiem ile decybeli miał jej głos :). No i to stanięcie po Twojej stronie – m.in. to mam na myśli mówiąc, że moja teściowa to dobry człowiek – potrafiła stanąć po stronie słusznej, nie bacząc na więzy krwi;). Btw ja staram się nie pisać i nie mówić w TE dni :D, bo wtedy właśnie tak mi wychodzi ;). Posta zawsze można usunąć, jeśli miałby Cię dręczyć :).

        Tak, zgadza się, w tej kulturze tak głęboki szacunek dla matki bierze się z religii (obok tego co przytoczyłaś jeszcze znamienne: „raj leży u stóp matki”), ale czasami, jak pisałam, przybiera to formę już nie szacunku, ale wręcz czci, czasami wydaje mi się nie do końca jednak uzasadnionej; jestem muzułmanką, ale choć marzy mi się, że moje dziecko będzie dobrze o mnie myśleć i mówić, to dlatego, że sobie na to zasłużę swoją postawą, zbudowaną między nami relacją, a nie tym i wyłącznie tym, że jestem MATKĄ ;).

        Tej relacji matka – dzieci w świecie arabskim bym jednak nie przeceniała. Z moich wnikliwych ;) obserwacji wynika, że te niepracujące matki, choć niby są z dziećmi cały czas, miewają z nimi dużo słabsze więzi niż inne, pracujące matki na świecie, m.in. dlatego, że mają ich wiele i, że skupiają się głównie na aspekcie – wykarmić, ubrać, ew. pogonić do pracy domowej, a przez resztę czasu dzieci latają tu najczęściej samopas, od domu wujka do domu wujka, od babci do babci i bawią się całymi dniami w grupie innych dzieci tudzież są pod opieką starszego rodzeństwa (gdy matka zajmuje się kolejnym swym niemowlakiem) mając w sumie nikły bezpośredni, bliski kontakt z matką. Oczywiście – są odstępstwa od normy, ale to jest model, który obserwuję tu najczęściej, szczególnie na prowincji.

        1. Z usuwaniem posta na razie poczekam.. bo wiesz, teściowa jest ok, ale te wrzaski.. ;)

          Po namyśle, muszę się z Tobą zgodzić.. wiele razy obserwowałam tutejsze Matki Arabki, które otoczone wianuszkiem potomstwa, oddają się wszystkiemu, tylko nie poświęcaniu uwagi zgrai dzieciaków.. a dzieciarnia potrafi być (i najczęściej jest) upiorna.. rozpuszczona do granic możliwości, pozwalająca sobie na wszystko, bo przecież nie ma autorytetu, który poinformowałby, że nie można rzucać jedzeniem w restauracji, lub, że dotykanie rzeczy, które do nas nie należą, nie jest mile widziane..

          Odchowanie, zamiast wychowania.

          Och, świecie.. ;)

  3. O to to to ;) Odchowanie a nie wychowanie skutkujące z jednej strony więzią niekoniecznie tak silną jakby się mogło wydawać, z drugiej ogromnymi czasami brakami w wychowaniu (to o czym mówisz i więcej – wpuść takie dzieci do swojego mieszkania to się przekonasz :P), z trzeciej zagrożeniami, wobec których stoją tutaj dzieci: tu jest wiele wypadków z udziałem dzieci (potrąceń przez samochody, poparzeń, upadków z wysokości itd.) często śmiertelnych lub kończących się kalectwem, właśnie dlatego, że matka nie ma czasu (chęci?) się nimi zajmować – gdzieś biegają, a co z oczu to z serca. Dramat.

    Ach no sporo można by zarzucić tutejszym matkom (nie wszystkim oczywiście), ale już kończę, bo te hormony same mi negatywne myśli podsuwają ;)

    Och, świecie (i kwiknęłam) :D

Zostaw komentarz, będzie mi miło! :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s