Zafajdana robota, czyli nie śmiej się dziadku…

Kilka tygodni temu, w biurze rozegrała się scenka, na swój nieskomplikowany sposób całkiem zabawna.

W pokoju konferencyjnym N., nasza specjalistka od sprzedaży, miała gościa z Dużej i Znanej Firmy Partnerskiej (DZFP). Omawiały Bardzo Ważne Rzeczy. W czasie, kiedy konferowały, z biura wyszedł Szef. Mimo swojego wrodzonego lub nabytego sknerstwa, jest to człowiek wesoły i otwarty. Wychodząc, poinformował wszystkich zgromadzonych (z wyjątkiem pań zamkniętych w konferencyjnym), że idzie do toalety. Informacja zbyteczna, ale przyjęta.

Kilka minut później z konferencyjnego wyszła N. a jej śladami podążyła, cichutko niczym wytrenowana ninja, pani z DZFP. N. zapytała nas zebranych, gdzie jest szef.

Na pytanie odpowiedział R., który zagłębiony w swojej pracy, nie podniósł głowy i nie zauważył, że jest z nami ktoś spoza firmowego grona. Odpowiedział w sposób prosty, szczery.. odrobinę zbyt szczery:

– Szef sra.

Zapanowała cisza, przerywana tłumionym rechotem nas wszystkich. Z wyjątkiem pani z DZFP, która szybciutko wróciła do konferencyjnego.

Minęły tygodnie, w ciągu których sytuacja ta nie została zapomniana.

W niedzielę (przypominam zdziwionym: niedziela to pierwszy dzień pracującego tygodnia), R. nie dotarł do pracy. Dotarła za to jego żona (asystentka firmy) i poinformowała, że R. niedomaga, a winę ponosi za to kurczak z jogurtem. Innymi słowy, R. zamiast krążyć w okolicy biurka, krąży w okolicy toalety.

Nick (ten sam wesoły, co odkurzacza się nie boi), szarpnął photoshopa i wysłał nam wszystkim zdjęcie R. (na potrzeby bloga w miejsce twarzy wstawiłam czerwony kwadracik… bo R. nie chce zostać gwiazdą internetu):

Ach.. pracować z wariatami :)

Reklamy

7 thoughts on “Zafajdana robota, czyli nie śmiej się dziadku…

  1. oj, to prawda.. przez takie chwile waham się co do porzucenia tej pracy, która nie jest tym, co bym chciała robić zawodowo przez resztę życia.. nie dość, że jaj brak, to jeszcze sentymentalnie się robi, jak dookoła tyle śmiechu.. :)

  2. Mam podobnie. Ekipa jest tak doskonała, że mnie, śpiochowi, chce się rano wstać i w srogą zimę jechać na drugi koniec miasta! Inna sprawa, że codziennie inny temat, no ale o tym już rozmawiałyśmy ;-)

Zostaw komentarz, będzie mi miło! :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s