M. nie dzieli się kubkiem.

Zapytano mnie, jak zastraszyć szefa (ewidentnie pytanie zostało zainspirowane moim poprzednim wpisem). Otóż, trzeba wyznaczyć granice. Granice, których ani szef, ani nikt inny w biurze przekroczyć nie może. I należy to zrobić w sposób straszny.

Ale nie straszny na sposób Teksańskiej maskary piłą mechaniczną. Dużo bardziej przerażające są małe, niewinnie wyglądające dziewczynki. Trzeba więc straszyć, z uśmiechem.

Napisałam więc takiego maila, i wysłałam do wszystkich:

Drodzy biurowi współpijcy herbaty i kawy,

Nie było mnie przy biurku jeden dzień, lecz kiedy tylko pojawiłam się dziś rano, dotarło do mnie jak wielkie faux pas popełniłam. Przyprowadziłam do biura mojego towarzysza, którego nigdy wam nie przedstawiłam, a który ewidentnie spędził z wami kilka radosnych chwil. Tak przynajmniej mi się wydaje, sądząc po śladach, które nosi. Ślady te nie są niczym niezwykłym, ot resztki kawy z mlekiem..

Tak więc, moi drodzy, proszę poznajcie mój Biały-Z-Czerwono-Szaro-Czarnymi-Kółeczkami Kubek. Jedyny Kubek inny niż pozostałe biurowe kubki. Poniżej kilka atrybutów tego wyjątkowego Kubka, które mogą wam się wydać interesujące:

  1. Kubek został zakupiony przez M. i przyniesiony z domu do biura przez M.
  2. Kubek należy do M.
  3. Kubek mieszka na biurku M. Czasem, kiedy okazjonalnie zostanie porwany przez naszego ulubionego Pana Od Sprzątania, mieszka przez chwilę z innymi kubkami. Jednakże, nadal jest Kubkiem M.
  4. Może być używany wyłącznie przez M.
  5. W sytuacji życia i śmierci, gdzie użycie Kubka jest jedyną rzeczą, która oddziela was od przejścia na druga stronę… przejdźcie na drugą stronę, gdyż M. i tak was skrzywdzi, jeśli odkryje, że jej Kubek został ponownie użyty przez osobę trzecią!

Dziękujemy i życzymy udanego dnia,

M. i jej Kubek

Reklamy

9 thoughts on “M. nie dzieli się kubkiem.

  1. I prawidłowo!
    W moim nowym miejscu pracy już po dwóch dniach wszystkim tak spodobały się moje dwa kubki (jeden do kawy,drugi do tzw.zupek chińskich) że ciągle ich musiałam szukać po różnych pomieszczaniach..po czym wszyscy ze zdumieniem udawali że nie wiedzieli czyje to kubki!
    Skoro pojawiły się w tym samym czasie kiedy i ja się pojawiłam w tym przybytku to chyba wiadomo czyje!!!
    Na razie mam spokój,ale jeśli znowu któryś zniknie i pojawi się na czyimś biurku albo – nie daj Bóg- w rękach pacjenta,to i piła mechaniczna pójdzie w ruch! :)

    Pozdrawiam
    Arabella

    1. haha, dzięki :) zapraszam :) bardzo u Ciebie fajnie, zajrzę na dłużej jak wyjdę z pracy (szkoda mi szefa, jak robi takie smutne oczy, kiedy widzi na moim ekranie facebooka czy kolejny blog i to w języku, którego nie rozumie ;) )

  2. Uuuu, poważna sprawa. Kubek w pracy to rzecz święta. Kubek i jego właściciel stanowią jedność. Łyżeczki to co innego, ale kubek? W pełni popieram!

  3. Znam to uczucie… Panie sprzątaczki uwielbiają je przestawiać, być może nawet pić z nich po godzinach… Kiedy kilka tygodni bawiłam się w ciuciubabkę ze swoim kubkiem, napisałam pani uprzejmie (kartkę opierając o tenże kubek), że nie życzę sobie, by go: 1.myła, 2.przestawiała, 3.chowała etc. Pomogło!!!

Zostaw komentarz, będzie mi miło! :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s