Stary Dubaj

Mieszkanie w miejscu, które jest atrakcją turystyczną ma wiele zalet.

Ciekawa architektura, historyczne obiekty, muzea, liczne kawiarnie i restauracje przyciągające swoją unikatową kuchnią i specyficznym dla danego miejsca wystrojem.

Ale… stając się rezydentem, bardzo trudno utrzymać zainteresowanie typowe dla turystów i bardzo łatwo przestać zauważać jak fajnie i inaczej jest dookoła. Dlatego przydają się goście. Z gośćmi można otworzyć przewodnik i dowiedzieć się, czym jest mijany codziennie placyk, gdzie można złapać wodną taksówkę, której cena za przewóz nie zmieniła się od 20 lat albo po prostu chwycić za aparat i ruszyć się w miejsca, które mimo, że fascynujące, dostępne na co dzień tracą siłę przyciągania.

(no, chyba że gość postanawia przesiedzieć urlop na pupie przed telewizorem z nosem w laptopie, bo i to nam się zdarzyło, na szczęście tylko raz; od tamtej pory przeprowadzamy selekcję)

Minione dwa tygodnie spędziłam głównie poza zasięgiem komputera (stąd pewna przerwa w blogowaniu), za to zwiedzając Dubaj w towarzystwie mojej własnej, osobistej siostry (E.) i jej pierworodnej (B.). Był oczywiście Dubai Mall, Burj Khalifa (tu ukłony i podziękowania dla zaprzyjaźnionej K., która mieszkając w tym właśnie budynku pokazała nam go ze znacznie szerszej perspektywy niż ta, której można doświadczyć wykupując bilecik na wjazd na 124 piętro), Marina, Palma, Mall of Emirates, ale była także wycieczka metrem w przedziale dla kobiet.

Metro zabrało nas do muzeum Dubaju.

Wystawy, scenografie i woskowe figury przedstawiały to czym się zajmowali i jak żyli emiratczycy zanim z ogródków zaczęła tryskać im ropa. Uwierzycie, że jeszcze w latach 30 XX wieku zamieszkiwali lepianki na pustyni, gotując w glinianych naczyniach postawionych na ognisku rozpalonym w wykopanym w kuchni dołku w piasku? Szok i odrętwienie. Trzeba jeszcze raz przeszukać Polskę, może chociaż jakieś małe źródełko czarnego złota się znajdzie?

Wracając do tubylców, trudnili się głównie połowem ryb i pereł. Te ostatnie wyławiali wrzucając speców do wody i wyciągając po paru minutach. Taki wrzucony spec miał na nosie coś w postaci klipsów do bielizny no i sznur dookoła bioder i nóg, co by go było łatwiej wyłowić. A ja narzekam na swoją robotę…

Z muzeum podreptałyśmy do Bastakiya, czyli jednej z najstarszych dzielnic Dubaju.

Bastakiya ciągnie się wzdłuż zatoki i stanowi labirynt wąskich alejek, niewysokich budynków i „wietrznych wieżyczek”, czyli dawnego odpowiednika dzisiejszej klimatyzacji. Obecnie można w niej znaleźć wiele mini-hotelików i pokoi gościnnych, ukrytych kawiarenek i … galerii sztuki współczesnej.

Dreptu dreptu dreptu… Z powrotem do metra i w przeciwny koniec zatoki: bazary i stary port.

Bazar przypraw i bazar złota położone są dosyć blisko siebie, jednak wystarczy wysłać cztery kobiety, by przemieszczenie się między jednym a drugim wydłużyło się z około 10 minut do prawie godziny…

Mnóstwo przypraw, których nazw i zapachu nigdy nie widziałyśmy, barwniki spożywcze w kształcie kredy, kora cynamonu w laskach długości kilkudziesięciu centymetrów…

Bazar złota to także giełda diamentów. Sklepik przy sklepiku a w każdym złoto białe, żółte i platyna, diamenty w każdej klasie i o każdym kolorze. Ma ktoś na zbyciu 17000 DHS? Widziałam śliczne kolczyki. Prawie takie jak noszę obecnie, tylko zamiast srebrnego wkrętu i kryształku są zrobione z białego złota i diamentów…

Co tu dużo mówić… popatrzcie :)

Reklamy

14 thoughts on “Stary Dubaj

    1. Amisha, mam to samo.. złoto jakoś nie bardzo mi leży, w takim skupieniu to co innego.. no a białe złoto i diamenty to już inna bajka… ach te kolczyki… ;)

      AskaG, dzięĸuję ogromnie ale z tą „rewelacją” to lekko przegięłaś.. to najczystsza amatorszczyzna :) no ale przecież nie o to chodzi, jak co komu wychodzi.. :)

  1. Bardzo fajna nowa makieta blogu – przede wszystkim. Zdjęcia znakomite. Mam masę swoich z dubajskiego suku, szkoda, że nie mogę wrzucić… ;-)

  2. A mogę je wrzucić u Ciebie? No bo nie bardzo wiem, czy: 1. wypada i 2. jak to zrobić fizycznie… Co tam robiłam? Mieszkałam, kochana, mieszkałam :-)

    Pozdrawiam!

    1. aaa, bo ja myślałam, że robiłaś coś tak nieodpowiedniego, że zdjęcia nie nadają się do publikacji ;) jasne, jak chcesz to możesz mi wysłać i umieszczę na blogu :) a może założysz swojego bloga? :D

  3. Wszyscy teraz blogi piszą, może dlatego mnie to trochę przytłacza ;-) Nie bardzo mam na niego czas, tak już poza wszystkim, na co dzień piszę, więc po pracy wolę czytać ;-) Póki co, rozczytują się w Twoim :-)

    Niee, souq jak souq, nie było szans na coś nieodpowiedniego ;-), a kamienie robią na mnie zawsze duże wrażenie, zwłaszcza kiedy są zamknięte w białym złocie… hm…

    No to wyślę Ci kilka na prv. Z Targów Miliarderów także :-)

    ściskam,
    A.

Zostaw komentarz, będzie mi miło! :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s