Dzień Łamania Zasad

Tak. To mój dzień.

Zaczęło się złamaniem jednej z moich osobistych, choć stosunkowo nowych zasad: poszłam do salonu fryzjerskiego innego niż ten, gdzie mnie ścinają za darmo. Ale to dlatego, że nabyłam kupon, który upoważniał do 50% zniżki, dzięki czemu moje piórka były malowane 3 kolorami (balejaż) i ścinane przez Starszą Stylistkę wyuczoną we Francji za kwotę na tyle przyzwoitą, że nie ciążącą mi na sumieniu. Wyszłam zadowolona.

Zadowolona doszłam do samochodu gdzie się okazało, że, zupełnie nieświadomie, złamałam zasady ruchu drogowego. Karteczka znaleziona za wycieraczką tak mówi (podobno). Parkowanie na chodniku. I czuję się bardzo pokrzywdzona, bo najpierw zaparkowałam po przeciwnej stronie ulicy i już miałam wyłączyć silnik, kiedy zobaczyłam tabliczkę „no parking”. Jako porządna obywatelka przestawiłam więc samochód w miejsce, gdzie nie było takiej tabliczki. A do tego, było to ostatnie wolne miejsce, kończące długi rządek wcześniej zaparkowanych pojazdów. I naprawdę, żadnego znaku zakazu! Przysięgam! Po lamencie przez telefon, okazało się, że w Dubaju parkować można tylko jak są konkretnie wyznaczone miejsca parkingowe, bo jak nie ma, to nawet przy braku zakazu, zakaz obowiązuje. A ja specjalnie na tym chodniku uważałam, żeby zostawić miejsce pieszym. Buuuu.

Rozgoryczona, ale za to z dzień wcześniej nadaną mi misją sprawdzenia dostępności pewnego produktu na rynku, ruszyłam na Dubai Mall. Każdy powód dobry, by znaleźć się w Dubai Mall. Obiecałam sobie, że sklepy tylko przez szybę, a jak już wejdę, to tylko po to, żeby poniuchać. Prawie się udało, bo wróciłam z tylko jednym nowym nabytkiem (kapelusik). Ciągle jednak podłamana postanowiłam się posilić, tak na poprawę poziomu cukru i endorfin. Do strefy jedzenia wchodzi się teraz przez poustawiana obok siebie parawany z groźnym napisem „picie i jedzenie w Dubai Mall w czasie postu jest wykroczeniem prawnym”, no a teraz post tu mamy (Ramadan). Jedzonko można więc kupić tylko na wynos. Nabyłam ziemniaczka zapiekanego z tuńczykiem i kukurydzą i małą colę, wszystko skrzętnie zapakowane i upchnięte w papierową torbę i z zamiarem zjedzenia tego w domu udałam się na parking. Kiedy jednak dotarłam do samochodu, zapach ziemniaczka mnie pokonał. Przeparkowałam więc z miejsca stosunkowo blisko wejścia do galerii, znalazłam ustronny kącik i cichaczem, w ukryciu, stresując się każdym przejeżdżającym obok wehikułem, połykałam jedzonko. Łamiąc zasady prawa Szariatu.

No. Taki dziś ze mnie przestępca.

Reklamy

9 thoughts on “Dzień Łamania Zasad

  1. Uwielbiam te różnice kulturowe. Ja kiedyś dostałem mandat we Włoszech. Przyszedł kilka miesięcy po moim powrocie do Polski. Do tej pory nie wiem co tak naprawdę zmajstrowałem.

  2. chcialam Ci powiedziec ze za to samo oberwalam jeszcze punkty karne (chyba az 4? nie pamietam :P) i musialam sie osobiscie zglosic do Traffic Department (dostalam sms, ze jesli sie nie zglosze to mi samochod skonfiskuja na miesiac:P)

    1. no właśnie… dziś przyszedł sms… 3 punkty karne i wezwanie i te same groźby :/ ale małż wykombinował, że przez Interneta można i nie trzeba (chyba) iść tam.. a do tego, jak już zaczęliśmy oglądać konto samochodu, to się okazało, że miesiąc temu też dostał mandat, ale w jego wykroczeniu było napisane „parkowanie w niedozwolonym miejscu” i brak punktów, tylko mandat, a w moim „parkowanie na chodniku” i te 3 punkty i cały kramik… to czy to zbieg okoliczności, czy pakowanie na chodniku jest wyższej kategorii przestępstwem niż parkowanie w miejscu innym niż wyznaczone?

  3. o no wlasnie 3 punkty i niestety nie mozna bylo zaplacic przez neta w moim przypadku bo na czerwono bylo napisane ze trzeba sie zglosic do traffic deprtment. Chyba popelnilysmy najgorsze z mozliwych przestepstwo dot. parkowania :P

    1. u mnie też na czerwono, ale tam w górnym rogu była zakładka do kliknięcia i w tej zakładce można podać swój nr prawa jazdy i nr rejestracyjny pojazdu i wtedy się „odczerwienia” :)

  4. kurcze, a myślałam, że jak nr mandatu i tablic rejestracyjnych usunęłam, to nie da się mnie zidentyfikować… ;) oj, długa droga w towarzystwie książek do arabskiego przede mną jeszcze ;)

Zostaw komentarz, będzie mi miło! :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s