„Ta noc do innych jest niepodobna”

W głośnikach Maanam.

I. ogląda Bonda. Ja próbuję pisać. Jemy czekoladowe lody. Zmęczeni, ale nie senni, mimo godziny już 2 nad ranem.

Wróciliśmy z plaży. Niedawno. Może to duchota. Może wilgoć w powietrzu. Nie mogliśmy usiedzieć w domu. Przerwaliśmy oglądanie Parku Jurajskiego i w środku nocy wsiedliśmy w samochód, by po krótkim postoju w McDrivie (lody śmietankowe) i 10 minutach jazdy wylądować na plaży. Takiej trochę półdzikiej, ale za to najbliżej naszego domu.

Było zupełnie ciemno. Morze wyglądało jak jedna wielka plama czarnego atramentu. Spacerując wzdłuż brzegu i oddalając się od samochodu zastanawialiśmy się, czy go w tych ciemnościach znajdziemy. Na straży, w sporej odległości ale jednak, stał Burj Al Arab, który swoim oświetleniem rzucał kolorową poświatę na kawałek plaży z naszym autkiem. Poświata najpierw była niebieska, ale jak wracaliśmy, delikatnie przeszła w fioletową.

Zrzuciłam klapki i rozplaskując wodę z rozbitych przez brzeg fal przypływu, zatapiałam bose stopy w piasku. Było cudownie.

Senność w końcu nadchodzi.

Dobranoc. Lub dzień dobry.

Reklamy

4 thoughts on “„Ta noc do innych jest niepodobna”

    1. może w listopadzie, teraz woda w morzu ma temperaturę ciepłej zupy ;) a do tego po ciemku nie widać meduz z ich koszmarnymi parzydełkami, które zostawiają na skórze piekące pasemka, albo krabów lub małych płaszczek, które myśląc, że jesteś rybą atakują stopy ;)

  1. hmm meduzy, plaszczki? mieszkalam tyle lat w Dubaju i chodzilam ciagle na ta plaze, ale nigdy nic mnie nie zaatakowalo. W dzien i w nocy. Widzialam jedynie rozgwiazdy na piasku…ale moze po budowie palmy cos sie zmienilo?
    anyway…uwielbiam to miejsce. Jak napisalas o McDrive, przypomniala mi sie Jumeirah, zawsze po drodze na plaze zatrzymywalismy sie tam na lody. ot dokladnie tak samo:)

    1. może to moje zgniłe szczęście, albo to co mówisz – rzadko kiedy mi się zdarza wejść do wody i wyjść z niej bez przynajmniej jednego czerwonego paseczka na ciele – pamiątce po meduzim parzydełku :/ choć, jak czasem jeździmy na bardziej cywilizowaną plażę, to nie kojarzę, żeby mnie tam coś atakowało… no a płaszczki na szczęście sama nie doświadczyłam, ale mąż mnie straszy potwornymi historyjkami ;)

Zostaw komentarz, będzie mi miło! :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s