Formul’A Formation Coiffure

Formul’A Formation Coiffure, czyli do odważnych świat należy.

Dubaj to światowe centrum, jeśli nie stolica, mody i wizerunku. Miejsce, w którym określenia typu „beach glamour” czy „stylish” są używane tak często, że mogą śmiało służyć jako przecinki w zdaniach. Strój powinien być „hottest”, makijaż „perfect”, skóra „flawless”, a włosy „sleek and shiny”.

Przy tutejszym słońcu, wilgotności i temperaturze, to one mogą być „shiny” po wcześniejszym wysmarowaniu olejem napędowym. A „sleek” to chyba u niemowląt. Ale to moje zdanie. Wiele kobiet ma przeciwne i wierzy, że zostawiając u fryzjera 500-800DHS za 15min masaż głowy z terapeutyczną mieszanką witaminową, uzyska ten idealny wygląd. Powodzenia.

Kobiety wydają również podobne kwoty by uchronić się przed suszarkami typu Terminator, którymi posługują się lokalne mistrzynie nożyczek. Bo lokalne mistrzynie nożyczek myślą, że włos włosowi równy i nasze europejskie blade kosmyki potrzebują tyle samo grzania podczas suszenia, co druciana struktura włosów Arabek i Afrykanek.

Poza ochroną przed suszarkami-potworami, kobiety wydadzą podobną kwotę na zachodniego lub amerykańskiego fryzjera, który teoretycznie potrafi coś więcej niż podcięcie końcówek. W tej dziedzinie teoria i praktyka są sobie bardzo odległe. Widziałam kilka wyników pracy takiego „swojskiego” fachowca i… Boże, uchowaj.

Zaakceptowałam fakt, że moja głowa nie będzie wyglądać tak, jak wyglądała w Polsce po wizycie u fryzjera Emila. Emilowi nikt tutaj nie dorówna. Nawet jeśli zabulę więcej, niż moje sumienie by zniosło. Skoro więc i tak jestem skazana na „częściowo zadowolona” z efektów cięcia, to przynajmniej zaoszczędzę. I ścinam się za darmo.

Tzn. nie do końca za darmo, bo każda wizyta kosztuje mnie trochę nerwów i stresu, ale jak do tej pory – było warto.

Chodzę do Formul’A Formation Coiffure, czyli do francuskiej szkoły fryzjerstwa. Za darmo ścinają uczniowie, szlifując w ten sposób swoje umiejętności. A umiejętności, z moich obserwacji tak wynika, mają oni spore. Większe, od lokalnych fryzjerek z kilkuletnim stażem. I mają wyobraźnię. I technikę znają. I termin „struktura włosa” nie jest im obcy. Może to dlatego, że aby być dopuszczonym do „żywego manekina”, muszą odbębnić 10 miesięcy treningu na perukach. A może dlatego, że ta szkoła, to nie tylko kursy dla początkujących, ale także francuskie centrum certyfikacji fryzjerów i często osoby, które występują tam w roli studenta, to tak naprawdę profesjonaliści z doświadczeniem.

Tak więc sumując wszystko, kalkulując ryzyko, za ścięcie nie płacę ani grosza. W tym super drogim Dubaju.

Reklamy

Zostaw komentarz, będzie mi miło! :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s