Dubaj

„Jak wszyscy wielcy podróżnicy, widziałem więcej niż pamiętam i pamiętam więcej niż widziałem.”
Benjamin Disraeli

W przypadku Dubaju nie tylko wielki podróżnik, ale również początkujący wydeptywacz ścieżek może się pod tym stwierdzeniem podpisać. Jest to miasto, które zaskakuje lub olśniewa, a często i jedno i drugie, na niemal każdym kroku. Oszałamia i przytłacza, nie pozostawiając odwiedzającego obojętnym. Chyba każdy znajdzie tu coś do kochania i coś do nielubienia, a często będzie to ta sama rzecz, darzona dwoma uczuciami jednocześnie. Miasto skrajności. Dosłownie.

Najwyższe

Burj Khalifa – najwyższy budynek świata, przemianowany z Burj Dubai po tym, jak sheikh Abu Dhabi – Khalifa bin Zayed Al Nahyan, wykupił z długów Dubaj. Ot, taki miły gest ze strony Mohammeda bin Rashid Al Maktoum, który znany jest przede wszystkim ze swojej pasji do koni (w czasie wyścigów zdarza mu się robić za dżokeja!)

Fontanny – śpiewające, które wpędzają w kompleksy te z Barcelony. Jako najwyższe fontanny na świecie, są oczywiście umiejscowione między najwyższym budynkiem a największym centrum handlowym – Dubai Mall (poniżej widać ich pełną wysokość, zwłaszcza w ostatnich sekundach).

Największe

Centrum handlowe – wyżej wspomniane ma w sobie ponad 1200 sklepów, a także złoty bazar, w którym sprzedaje się karaty na kilogramy. Mimo, że ukryty wewnątrz Dubai Mall, wcale nie jest malutki. Przy odrobinie (nie)szczęścia, można spędzić ponad 40min próbując się z niego wydostać (na pytanie skąd to wiem, nie odpowiadam).

Akwarium – znajduje się w hotelu Atlantis, ale za to akwarium w Dubai Mall jest zbudowane z, oczywiście, największej na świecie jednolitej tafli szkła. Pewnie po to, żeby spojenia nie przeszkadzały w oglądaniu pływających tam rekinów.

Najszersze

Drogi do centrum – w zasadzie autostrady. Niektóre po 7 pasów. Żeby łatwiej było dojechać na zakupy (chyba).

Najdroższe

Samochody – lexusy (bo mercedesy to tylko klasa średnia), ferrari, corvette, lamborghini zaparkowane pod warzywniakiem. W ciągu jednego przejazdu autostradą widać ich więcej niż w 12 numerach TopGear razem wziętych.

Hotele – 7-gwiazdkowy Burj Al Arab oferuje noclegi już od ok. 6000zł za dobę.

Najbezpieczniejsze

Miasto na świecie – a przynajmniej jedno z najbezpieczniejszych. Kraść nie ma kto i nie ma po co. Jak w każdym miejscu na świecie, w Dubaju też jest biedota – mieszkający na peryferiach miasta lub w dzielnicy industrialnej robotnicy z Indii, pracujący po 12 godzin na dobę w 40 stopniowym upale, cieszący się, że są daleko od nędzy w swoim ojczystym kraju. Tyle, że ta grupa, wychowana w kastach, boi się oddychać przy turystach czy rezydentach bogatszych dzielnic. Za nic nie zaryzykują złamania prawa, bo to co tam mają, to dużo więcej niż to co zostawili za sobą. A w Dubaju wykroczenie równa się ekstradycji z dożywotnim zakazem wstępu. Bez ceregieli. Bez przebaczenia. I dobrze.

Najatrakcyjniejsze

Turystycznie – dla niektórych. A jeśli nie „naj” to i tak „bardzo”. Wyciąg i stok narciarski w centrum handlowym Mall of Emirates, oceanarium i delfinarium, a także najbardziej stroma na świecie zjeżdżalnia wodna (Leap of Faith) w parku wodnym hotelu Atlantis, najwyższa w parku wodnym Wild Wadi, gdzie również jest najdłuższa trasa wodnych przygód (przepłynięcie całości to ok. 40min bez wysiadania ze swojej „łódki”). Centra handlowe, konie arabskie, kurorty na środku pustyni, światowej klasy kuchnia, salony spa i tor formuły 1.

Gospodarczo – bo sheikh Dubaju to mądry człowiek. Powiedział pewnego razu, że jego syn będzie jeździł mercedesem, ale jego wnuk na wielbłądzie. Zdaje sobie sprawę, że zasoby ropy się wyczerpią, dlatego od kilkunastu lat zamienia Dubaj w miejsce atrakcyjne turystycznie i gospodarczo. Już teraz Dubaj to (o ile mnie pamięć nie myli) piąta giełda na świecie, z ciągle mnożącymi się centrami biznesowymi. Drogi, lotniska, architektura – wszystko po to, by Dubaj utrzymał swoją pozycję, kiedy spod ziemi już nic się nie wysączy.

A do tego komfort życia. Bez zbędnej biurokracji, podatków i wtrącających się w sprawy rezydentów urzędników. Wygodne mieszkania i zadbane osiedla. Nie tylko te z „wyższej półki”, ale też te przeciętne, średniej klasy, w którym mi przyszło spędzić te trzy słoneczne tygodnie. Osiedle zamknięte, z ochroną grzecznie witającą wjeżdżających, no i mój ulubiony punkt – baseny. Kilka basenów, każdy z innymi bajerami (jacuzzi, masaże, głębokie, płytkie) i siłownia przy każdym z nich. Wszystko wyłącznie dla mieszkańców, nadzorowane i sprzątane kilka razy na dzień. Ach, Dubaj.

To tyle z moich zimowo-letnich wspominek. W następnym odcinku nadal o Dubaju, ale trochę bardziej przyziemnie – gospodarczo i prawnie. A następny odcinek… hm… mam nadzieję, że za mniej niż 3 miesiące… ;)

Reklamy

Zostaw komentarz, będzie mi miło! :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s