Notatki z zebrania…

Kilka dni temu zostało mi zasugerowane, żebym zaczęła robić notatki ze spotkań. Służbowych oczywiście. Wiem, że może to budzić pewnie historyczno-polityczne skojarzenia z donosami, nie taka była jednak idea. Ot tak, szefowa wymyśliła sobie, że łatwiej będzie nam się zorganizować, jak ktoś w końcu coś zanotuje. Pomysł fajny, problem, mój przynajmniej, polegał na tym, że z tych regularnych spotkań absolutnie nic nie wynika. Nie napiszę, że być może przyczyną jest iloraz inteligencji co poniektórych członków zespołu, z którymi za nie wiem jakie przestępstwa przyszło mi pracować. Bo gdybym napisała, musiałabym wspomnieć również o pawianach. I o światłych umysłach tych zwierząt, przynajmniej w porównaniu do pewnych ludzi.

Tak czy inaczej, zebrałam się w sobie i postanowiłam przyjąć wyzwanie. Potyczka nie trwała długo, bo już w 5 minucie zrozumiałam, że szansy na zanotowanie jakiejkolwiek treści nie mam żadnej, gdyż spotkanie, jak wiele innych, poza wypełnieniem kalendarza, nie wnosi w nasz projekt niczego. W tejże samej minucie doznałam pewnego złudzenia, iż znajduję się w kurniku, a zamiast współpracownikami, otoczona zostałam… drobiem. Ta iluminacja plus otwarty notatnik zaowocowały następującą treścią:


Kogut wystukał numer. Po kilku minutach spędzonych na wyczekiwaniu końca komunikatów informujących dzwoniącego o dostępnych opcjach, konferencja rozpoczęła się. Halo. Dzień dobry. Jak się masz. Dziękuję. Zebrane dookoła kurczaki wydały kilka pisknięć, dwoje z nich siedziało w milczeniu. Pierwszy, całą swoją istotą skupiał się na tym, jak by tu zabłysnąć. Zwrócić na siebie uwagę. Dostać niewidzialny plusik od Wielkiej Kury. Kurczakiem tym była przyszła Kurka Korporacyjna, dumnie zdobiąca swoje czoło czerwoną kropką. Drugi, Kurczak-Obserwator dzielił uwagę między wierceniem się na krześle, a kontemplowaniem podobieństwa między zagrodą dla drobiu i zebraniem, w którym uczestniczył. Był też inny kurczak. Można by rzec – pulchny, ale to nie opisuje w pełni jego więcej niż zaokrąglonej figury. Można by również wspomnieć coś o jego spojrzeniu, to jednak zdecydowanie nie dodałoby głębi tej historii…

Celem owego zgromadzenia było przedyskutowanie błędów w oprogramowaniu oraz znalezienie potencjalnej ich przyczyny. Zazwyczaj, przy takich okazjach, kurczaki przebąkiwały coś o przeczuciach i podejrzeniach i przebąkiwały to z takim przekonaniem , iż ktoś stojący z boku byłby gotowy pomyśleć, że uczestniczy w walnym zgromadzeniu astrologów i radiestetów, a nie – analityków. Tym razem… nie było inaczej.

Kiedy po 15 minutach pełnych sztywnego entuzjazmu i profesjonalnego zainteresowania tematem, kurczakom udało się ustalić, że problem tkwi w braku ko-ko-korelacji pomiędzy rezultatem pewnej akcji w aplikacji A i aktualizacją statusów pewnych rekordów w aplikacjach B, C i D, zapanowała pełna zadowolenia z siebie cisza. W tym jednak momencie, ten podły, wredny, zawsze szukający przyczyny, jakby przyglądanie się rezultatom to było mało, ten przemądrzały Kogut zadał przerażające pytanie: „czym ten błąd jest spowodowany?”. Kurczaki wzdrygnęły sie. Przyszła Kurka-Korporacyjna zaczęła intensywnie mrugać oczami. Pulchny kurczak przeskakiwał swoim wzrokiem z jednego dzioba na drugi, lecz wzrok ten, poza palącą tęsknotą za rozumem, nie wyrażał niczego. Napięcie rosło, za oknem zbierały się chmury, a w Białym Domu zadzwonił telefon (co z naszą historią nie ma nic wspólnego).

Do akcji wkroczyła Wielka Kura. Odchrząknąwszy dwukrotnie stwierdziła, iż problem najpewniej ma swoją przyczynę w bazie danych i… Tego jednak co chciała dopowiedzieć, Kurczak Obserwator już nie dosłyszał, gdyż na dźwięk słów niosących ze sobą tak zaawansowaną treść jak „Baza Danych”, kurczaki wpadły w popłoch. Co objawiło się euforią.

Myśl rzucona przez Wielką Kurę, termin „Baza Danych” momentalnie przybrały formę ziarenek zboża, które luźno rozsypane nad stołem stały się gwałtownie rozdziobywane. Kurka Korporacyjna rzuciła się na nie jako pierwsza, wykrzykując, że owszem, oczywiście, to naturalne, że problem leży w bazie danych, bo chodzi o to, że problemem jest baza danych. Myśl tę (ziarenko) podchwycił Pulchny, którego ochrypły głos stłumił cienkie gdakanie Kurki. Drapiąc się skrzydłem lewym pod prawym, a następnie po zadku, stwierdził, że to było jasne od początku, iż problem tkwi w bazie danych, a to dlatego, że coś jest nie tak z bazą danych. Oświecone tym stwierdzeniem trzy inne kurczaki dorzuciły własne uwagi, nie odbiegające standardem od dwóch poprzednich.

Dziobanie trwało, poleciało trochę pierza, ziarenka zostały połknięte. Wielka Kura miała wyraz twarzy jasno stwierdzający, że wszelkie myśli należy zachować dla siebie, Kogut zaś, uskuteczniał technikę samouspokojenia polegającą na odcięciu się od otoczenia. W końcu wszystko ucichło.

„Halo? Indie? Jest ktoś jeszcze na konferencyjnym?”. Odpowiedziało milczenie.

Zagroda dla drobiu opustoszała. Poranne zebranie zostało zakończone. Kurczak Obserwator otrząsnał się z traumy i ruszył z silnym postanowieniem streszczenia przebiegu spotkania.

Dobranoc.

Reklamy

2 thoughts on “Notatki z zebrania…

Zostaw komentarz, będzie mi miło! :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s